Eksploatacja górnicza daje się we znaki naszym nieruchomościom. Mecenas Albert Demidowski z Grupy Kapitałowej VOTUM namawia: nie warto podpisywać ugody z kopalnią na przedstawionych warunkach. Warto zawalczyć o swoje.
Zauważamy pęknięcie na naszym budynku. Skąd wiemy, że to szkoda górnicza?
Przede wszystkim nie należy wpadać w panikę, ale też nie wolno ignorować pierwszych sygnałów. Aby mówić o szkodzie górniczej, musi istnieć związek przyczynowo-skutkowy między ruchem (czyli pracą) zakładu górniczego a uszkodzeniem mienia. W praktyce, jeśli Państwa nieruchomość znajduje się na terenie wyznaczonym jako teren górniczy (co można sprawdzić m.in. w dokumentacji w gminie lub przy wykorzystaniu internetowych baz danych zawierających ewidencję prowadzonej działalności górniczej), istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że pęknięcia ścian, przechylenia budynku czy zapadliska na działce to właśnie efekt pracy kopalni.
Co niezwykle istotne, nie ma obowiązku udowodnienia, że kopalnia ponosi jakąkolwiek „winę” za spowodowanie uszkodzeń. Nawet zgodne ze sztuką prowadzenie wydobycia może w efekcie doprowadzić do uszkodzeń nieruchomości znajdujących się w okolicy. Brak nieprawidłowości nie przekreśla możliwości otrzymania odszkodowania.
Ile czasu mamy na zgłoszenie szkody?
Przepisy dokładnie określają, ile czasu ma poszkodowany na dochodzenie swoich praw. Zgodnie z prawem geologicznym i górniczym roszczenia o naprawienie szkody górniczej przedawniają się z upływem 5 lat od dnia dowiedzenia się o szkodzie.
Należy jednak pamiętać, że szkody górnicze mają często charakter dynamiczny i postępujący. Pęknięcie zauważone dzisiaj może w ciągu kilku miesięcy znacznie się powiększyć. Dlatego zwlekanie ze zgłoszeniem działa na niekorzyść poszkodowanego. Im szybciej zgłosimy sprawę i odpowiednio ją udokumentujemy, tym łatwiej będzie nam udowodnić odpowiedzialność zakładu górniczego.
Wiele osób skarży się, że zgłosiło sprawę kopalni, ale ta została odrzucona lub kopalnia zaproponowała mało korzystną ugodę. Co robić?
To niestety standardowa praktyka. Kopalnie to potężne przedsiębiorstwa, które na koniec powinny wykazać dodatni wynik finansowy, często kosztem poszkodowanych mieszkańców. Odmowa uznania roszczenia lub propozycja zaniżonej ugody to nie jest koniec drogi – to często dopiero jej początek.
Co robić w takiej sytuacji?
Absolutnie nie podpisywać ugody pod presją. Podpisanie dokumentu z kopalnią może zamknąć drogę do dalszych roszczeń o tę samą szkodę w przyszłości. Kosztorys najlepiej skonsultować z niezależnym ekspertem. Kopalnie często wyceniają naprawę po najniższych rynkowych stawkach, które nie pozwalają na przywrócenie budynku do stanu poprzedniego.
A następnie skierować sprawę na drogę postępowania sądowego. Jeśli kopalnia odmawia wypłaty lub proponuje rażąco niską kwotę, prawo chroni poszkodowanego. W sądzie to niezależny biegły (a nie pracownik kopalni) ocenia rozmiar zniszczeń i koszt ich naprawy. Z naszego doświadczenia wynika, że kwoty zasądzane przez sądy potrafią być wielokrotnie wyższe niż te, które kopalnia oferowała na etapie ugody.
Jak wygląda proces pozyskiwania odszkodowania za szkody górnicze. Jakie są obowiązki po stronie Kowalskiego?
Dla przeciętnego „Kowalskiego” zderzenie z biurokracją zakładu górniczego wydaje się niezwykle trudne, dlatego proces ten warto przejść z profesjonalistą. Z prawnego punktu widzenia procedura dzieli się na dwa główne etapy:
Pierwszy to obowiązkowe postępowanie ugodowe. Zanim pójdziemy do sądu, musimy spróbować porozumieć się z kopalnią. W tym celu składamy wniosek o naprawienie szkody. Kopalnia ma 30 dni na zawarcie ugody. W tym czasie zazwyczaj odbywają się oględziny z udziałem przedstawicieli zakładu górniczego, ewentualnie zlecane jest dokonanie pomiarów budynku lub przygotowanie kosztorysu potwierdzającego koszty naprawy.
Jeśli w ciągu 30 dni od zgłoszenia nie dojdzie do zawarcia ugody (bo np. kopalnia milczy, odmawia lub proponuje za mało), otwiera się droga do złożenia pozwu w sądzie cywilnym.
Jakie są obowiązki poszkodowanego?
Prowadząc sprawę samodzielnie, musimy zadbać o dopilnowanie wszystkich formalności. Jeśli jednak korzystamy ze wsparcia pełnomocnika, będzie dużo łatwiej.
Do obowiązków należy dostarczenie podstawowej dokumentacji nieruchomości (np. akt własności, projekt budowlany, jeśli jest dostępny, posiadane kosztorysy wskazujące na koszt remontu), wykonanie dokumentacji fotograficznej szkód oraz udostępnienie nieruchomości do oględzin.
Całą resztę, czyli: formułowanie pism, negocjacje z prawnikami kopalni, powoływanie własnych kosztorysantów, pisanie pozwu i reprezentację na sali sądowej bierze na siebie pełnomocnik.
Dlaczego można zaufać firmie VOTUM?
Zaufanie buduje się na fundamentach doświadczenia i skali działania. Grupa Kapitałowa Votum to lider rynku odszkodowań w Polsce. Przez lata wypracowaliśmy standardy, które pozwalają nam skutecznie walczyć z największymi podmiotami w kraju – w tym z ubezpieczycielami, bankami, a także zakładami górniczymi.
Naszą największą przewagą jest potężne zaplecze merytoryczne i prawne. Reprezentując poszkodowanych, ściśle współpracujemy z podmiotami wewnątrz naszej grupy kapitałowej, takimi jak wyspecjalizowane w prowadzeniu spraw o szkody górnicze kancelarie prawne.
Nie ma się czego bać. Zapraszamy do kontaktu.
Dziękuję za rozmowę
23 czerwca we wtorek o godz. 17 w Domu Kultury Jutrzenka firma Votum organizuje otwarte spotkanie dla wszystkich zainteresowanych szkodami.
Materiał sponsorowany

