Siatkarki MKS COPCO rozpoczęły nowy sezon 1. ligi w swoim stylu. Domowe zwycięstwo po tie-breaku (od 0:2 do 3:2) nad PMKS Nike Węgrów dostarczyło kibicom wielu emocji. Na co stać siatkarki MKS-u w tym sezonie? I co słychać w klubie na początku drugiego w historii sezonu na zapleczu Tauron Ligi?

W poprzednim sezonie drużyna prowadzona przez trenera Rafała Kalinowskiego zajęła bardzo dobre czwarte miejsce, docierając do ścisłego turnieju finałowego. Fantastyczny wynik nie uśpił jednak władz klubu, które przed obecnym sezonem postanowiły wprowadzić parę zmian w składzie zespołu.

Drużynę przed rundą jesienną opuściły Maja Bodzęta, Emilia Chruślicka, Marta Jędrysik, Agata Mackiewicz, Kamila Śmietana, Patrycja Wardęga i Maria Wątroba, a zastąpiły je Dominika Mras-Paliwoda (UJ-CM Solna Wieliczka), Oliwia Laszczyk, Marta Twardoch, Magdalena Bagniak, Olga Samul (wszystkie Płomień Sosnowiec), Patrycja Wróbel (Libero VIP Aleksandrów Łódzki) i Aleksandra Pasińska (ŁKS Siatkówka Żeńska). 

Co oznaczają te roszady? Zapytaliśmy Wiolettę Paroń, środkową drużyny MKS COPCO Imielin.

– Stworzyłyśmy fajną paczkę. Atmosfera jest miła, dużo zawodniczek się zna ze sobą. To przekłada się na pracę – mówi Wioletta Paroń, kapitanka drużyny MKS COPCO Imielin. – Dziewczyny, które do nas doszły, są ograne. Mamy też dłuższą ławkę rezerwowych. W poprzednim sezonie trochę nam tego brakowało. Teraz jest pewność, że jeśli którejś z nas powinie się noga lub przydarzy kontuzja, to będzie dobrze zastąpiona. 

Jedną z nowych twarzy jest Dominika Mras-Paliwoda, 28-letnia rozgrywająca, mająca za sobą grę m.in. w siatkarskiej ekstralidze. Jej doświadczenie ma pomóc drużynie w nadchodzącym sezonie, a sama zawodniczka opowiada o klubie z Imielina w samych superlatywach. – MKS wywarł na mnie dobre wrażenie. Klub osiągnął dobry wynik jako beniaminek, przedstawił mi ambitny plan na ten sezon. Wszystko, co zobaczyłam tu na miejscu, potwierdziło opinię. Mamy dobrą opiekę, treningi na boisku i siłowni są dobrze zaplanowane. Po prostu można skupić się na pracy, grze i tworzeniu fajnej drużyny na cały sezon – mówi świeżo upieczona zawodniczka MKS-u COPCO.

Atutem mają być też młodsze zawodniczki. – Kiedy na treningach gramy grę wewnętrzną, to trudno stwierdzić która szóstka jest tą lepszą – stwierdza Mras-Paliwoda. 

Klub jest ikoną sportu w mieście i całym powiecie

Sponsorem tytularnym pozostaje COPCO, czyli firma specjalizująca się w branży elektrycznej. Założona na miejscu, w Imielinie, ale realizująca kontrakty na całym świecie. Jej prezes Arkadiusz Kopacz mówił, że miał propozycje budowy nowego zakładu z całej Polski, ale wybrał macierzysty Imielin.  Wymiar lokalny jest tu szczególnie istotny. 

– Jako firma z Imielina chcemy docenić lokalne pobudzenie społeczne. Klub staje się ikoną sportu nie tylko w naszym mieście, ale i w całym powiecie. Drużyna ma w sobie mieszankę młodości, siły, energii. Podziwiamy też konsekwencję i upór szefostwa klubu, dlatego nie mieliśmy wątpliwości, że powinniśmy pozostać sponsorem MKS-u. 

Pozostający zwykle w cieniu prezes MKS COPCO Imielin Bartosz Kilijański

Jak podkreśla Kopacz, COPCO nie wyznaczyło żadnego ultimatum wynikowego na ten sezon. Jednak firma wierzy, że MKS pozostanie w I lidze i będzie liczącym się zespołem w czołówce ligi. 

W małym mieście o sponsorów jest trudniej

Nie bez znaczenia w całej układance organizacyjno-finansowej jest wsparcie miasta. Jak zapewnia burmistrz Imielina Krzysztof Hajduczek, klub nie jest anonimowy dla władz. – W Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii na tak wysokim poziomie w siatkówce kobiet jest tylko Płomień Sosnowiec. Sukcesy klubu są godne podziwu, szczególnie biorąc pod uwagę wielkość naszego miasta – Imielin ma nieco ponad 9 tysięcy mieszkańców. To jest coś, obok czego nie można przejść obojętnie. Byłem osobiście na meczu przeciwko Nike Węgrów i to było bardzo emocjonujące spotkanie – mówi włodarz Imielina, który zaznacza, że miasto wspiera klub na różne sposoby, ale musi przy tym wszystkim uwzględnić także inne kluby.

– MKS jest jednym z wielu podmiotów sportowych w naszym mieście. Utrzymanie się na takim poziomie wymaga pieniędzy, a nie trzeba tłumaczyć, że w małym mieście o sponsorów jest trudniej niż w mieście na przykład 100-tysięcznym. Przed nami trudne decyzje dotyczące finansowania wszystkich stowarzyszeń, ale uważam, że dojdziemy do porozumienia, a zarząd MKS-u Imielin oprócz tego znajdzie też dodatkowe fundusze u sponsorów – podsumowuje.

Burmistrz Krzysztof Hajduczek i zdobywczyni nagrody MVP za mecz z PMKS Nike Węgrów Marta Twardoch

Początek sezonu taki jest

Najważniejsza dla klubu w tym momencie jest jednak walka na parkiecie. Ta rozpoczęła się 28 września meczem z PMKS Nike Węgrów. Trudnym i długim, bo pięciosetowym, a MKS przegrywał już 0:2. Jak już wiele razy w poprzednim sezonie, drużyna z Imielina podniosła się w trudnym momencie i przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść. 

– Pierwsze mecze w sezonie często takie są. Trochę nerwowe, zgranie jeszcze nie jest na optymalnym poziomie. Cieszy to, że się odbiłyśmy, bo wyglądamy coraz lepiej. Jest coraz większe zaangażowanie, lepsza komunikacja. Rozpędzamy się – zapewnia Wioletta Paroń. 

Kolejny mecz MKS-u COPCO Imielin już w sobotę, 5 października o godz. 17. Rywalem będzie Eco Harpoon LOS Nowy Dwór Mazowiecki, czyli „zmora” MKS-u z poprzedniego sezonu. Kapitan imielińskiej drużyny jest jednak spokojna. – Skupiamy się na sobie. Chcemy być dokładne, skuteczne i najlepsze w tym, co my możemy zrobić.

Kamil Hajduk 

Fot. Adam Politański

Najnowsze