Przed rokiem Aneta Lamik zajęła drugie miejsce. Teraz również kręci – o godzinie piątek meldowała się ze stromego podjazdu w Złotym Stoku. Kolarze pokonają 3600 km wokół Polski w maksymalnie 12 dni. W upałach!
– Jak sobie radzę z wysokomi temperaturami? Trzeba dużo, dużo pić, warto mieć jasne ciuchy, białe rękawki, na pewno kremy z filtrem 50, obowiązkowo balsam do ust. I potem naprzemiennie picie i zabezpieczanie skóry – mówi Aneta Lamik, która uprawia kolarski ultramaraton.
Do mety Race Around Poland 3600 zostało jej ok. 2000 km (stan na godzinę 10 w środę 10 lipca). Przed rokiem również startowała i wtedy zajęła drugie miejsce w całej, ogólnopolskiej stawce. Wtedy jednak jechała z zespołem technicznym, teraz startuje w konkurencji solo. Na przejechanie trasy potrzebowała 229 godzin i 42 minuty.
Według ostatniego wskazania z trackera (Złoty Stok), po 84 godzinach w trasie Lamik zajmuje 9. miejsce w klasyfikacji generalnej i 3. w kategorii solo.
Polskie szosy i naprawy sprzętu
– Jadę bez wsparcia i samochodu technicznego, przez całe 3600 km będę zdana na siebie, więc głównym celem, a nawet marzeniem jest pokonanie trasy i dojechanie do mety. Jak tłumaczy, oznacza to, że może korzystać z 11 punktów kontrolnych, na które przesyła sobie rzeczy, organizuje picie, jedzenie, serwisy i noclegi.
– Największe obawy mam o bezpieczeństwo. Zachowania kierowców na drodze. 3600 km po naszych szosach jest ogromnym wyzwaniem. Poza tym niewiadomą jest pogoda – przez tych kilkanaście dni spodziewam się każdej. Pytanie, na co w jakim miejscu trafię. No i awarie sprzętu. W domowych warunkach naprawy są jakimś wyzwaniem. W terenie, w zmęczeniu, to mega wyzwanie – mówiła Lamik przed startem.
Energię czerpie ze Słońca
– Bardzo się cieszę, że drugi rok z rzędu mogę liczyć na pomoc i wsparcie Silesia Solar. To zespół fantastycznych osób. To nie tylko mój sponsor główny, ale również grupa wiernych kibiców. Wspólnie czerpiemy energię ze słońca – mówi Lamik. Silesia Solar to lokalny dostawca fotowoltaiki i magazynów energii z Imielina.
Trzymamy kciuki!
(Red.)

