To miało być “bezpłatne badanie wzroku organizowane przez NFZ”. Okazało się, że badanie wzroku polegało na zaświeceniu latareczką w oczy, a seniorzy wrócili do domów z rachunkami na paręnaście tysięcy złotych. Wszystko odbyło się… zgodnie z prawem.
Napisał do nas Rafał (prosi o anonimowość), którego bliska osoba została oszukana w trakcie “bezpłatnych badań wzroku organizowanych przez NFZ dla osób 40+”. Sytuacja wydarzyła się 29 lutego w remizie w Bieruniu Nowym.
Jak pisze: “mieszkańcy mieszkańcy byli zapraszani telefonicznie przez tzw. firmę kogucik, tj. COMFE HOME POLAND Sp.z.o.o.
Okazało się, że „badanie wzroku” (które polegało na zaświeceniu latareczką w oczy) było tylko pretekstem do zebrania grupy osób starszych. Przy wejściu, każdy z uczestników losował karteczkę z numerkiem, które potem były losowane do wygrania „prezentów”
Podczas oczekiwania na wyniki „badań” do grupy wyszła osoba, która zaczęła prezentować różne sprzęty: maty masujące, odkurzacze bezprzewodowe, rowery elektryczne, roboty kuchenne. Wartość rynkowa wszystkich tych sprzętów nie przekraczała paru tysięcy złotych, ponieważ był to tzw. „dropshipping” z dobrze znanych wszystkim stron z tanią chińszczyzną.
Następnie osoba prezentująca wylosowała kilka „szczęśliwych” numerków, które wygrały owe „prezenty”. Tu zaczyna się dziać magia.
Najpierw osoba, która „wygrała”, otrzymała informację o tym, że płaci tylko za jeden z tych sprzętów (“o najniższej wartości rynkowej”), a resztę dostanie w „prezencie”. Warunkiem jest jednak spisanie umowy.
Sama „umowa” była wadliwa, napisana na kolanie z błędami i nieprawdziwymi informacjami – takimi jak miejsce spisania umowy, przeprowadzenia prezentacji produktów czy pobranie zaliczki od „wygranego”. Te informacje są istotne, ponieważ artykuł 7ab ustawy o prawach konsumenta z dnia 1 stycznia 2023 r. zabrania zawierania umów dotyczących usług finansowych na POKAZACH LUB WYCIECZKACH (…). Na „umowie” pojawiła się również całkowita kwota do zapłaty za wygrane „prezenty”, która wyniosła niemal 14 tys. złotych.

Piszę o tym z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że w gronie oszukanych osób znalazła się bliska mi osoba (na szczęście w porę zareagowaliśmy i udało się to jakoś odkręcić). Jednak z tego, co wiem, nie była ona jedyna. Po drugie, aby zapytać na forum publicznym władze naszego miasta, kto jest odpowiedzialny za udostępnianie obiektów publicznych i czy firmy/osoby wynajmujące nie są w żaden sposób weryfikowane?”
Autor apelu i wnuk poszkodowanej zaleca, aby osoby oszukane kontaktowały się z rzecznikiem praw konsumenta w Bieruniu. – My straciliśmy zaliczkę (2000 zł dop. red.), która zgodnie z “umową” została wpłacona na miejscu, więc niewiele da się zrobić – mówi.
Co ciekawe, o praktykach naciągającej seniorów firmy powstał materiał interwencyjny TVN Uwaga. Był emitowany w grudniu ubiegłego roku.
Nie ma oszustwa pod względem prawnym
O sytuację zapytaliśmy Sebastiana Pasteraka z Ochotniczej Straży Pożarnej w Bieruniu Nowym. – My wynajęliśmy salę firmie Euro Ecology sp. z o.o. z Poznania. Nie mamy z tym nic wspólnego – po prostu udostępniamy salę, a podczas zapytań nie mamy informacji, co tam będzie robione – tłumaczy.
W sprawie z bieruńską komendą kontaktowały się co najmniej 2 osoby. – Osoby te przyszły po poradę prawną, nie zrobiły zawiadomienia. Chodzi o to, że jeżeli dwie osoby dorosłe podpisują umowę, to jako policja nic nie możemy zrobić – jeżeli towar jest dostarczony i nie jest wadliwy, to nie ma oszustwa pod względem prawnym – tłumaczy oficer prasowa KP w Bieruniu Katarzyna Skrzypczyk. – Osoby zostały pouczone, że mogą odstąpić od podpisania umowy, ale z powództwa cywilnego – tłumaczy.
Z naszych informacji wynika, że to nie jedyna próba wyłudzania pieniędzy – po mieszkaniach chodzą np. osoby chcące podpisywać szybkie umowy na wymianę piecyków gazowych. Uważajcie na siebie i swoich seniorów.

